• Wpisów:104
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:41 dni temu
  • Licznik odwiedzin:3 678 / 695 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest dobrze, jest wspaniale, jest cudownie
 

 
Chwilowy kryzys. Ale walczę. Jest dobrze. Mam co robić. Więc to robię. I tyle. Byle do przodu.
 

 
Ale dlaczego mi się chrzani w głowie? Nie rozumiem. Przecież wiem, że mnie kocha. Wiem, że wszystko jest ok. I co? Bo zobaczyłam, że lajkuje zdjęcia swojej byłej na instagramie? Przecież to absurd. To on ją zostawił. Ja przecież też wchodzę na profil byłego ot tak, z ciekawości. No i co? I nawet ostatnio kilka słów zamieniłam z innym. I co? I nic. Nic z tego nie wynika. Matko, ale mi się w głowie pierdoli. I po co? I na co? Co mi to da? Gówno. Właśnie gówno mi to daje.
 

 
I znowu się porównuję. I znowu wszystko nie tak. Znowu coś mi się miesza.
Nie wytrzymam.
 

 
To jest bardzo dobry czas.
Już niedługo się zobaczę z Pisarzem <3
Tęsknię bardzo.
Mam czym się zająć, ale jednak tęsknię.
Dzisiaj wyjazd, to będzie dobry weekend.
Kolejny tydzień będzie jeszcze lepszy.

Jestem taka spokojna. Jestem taka szczęśliwa. I podekscytowana. Bo idzie nowe. Bardzo nowe.
 

 
Podróż.
Rano się zdenerwowałam.
Po co dać mi dojść do głosu?
Przecież na pewno nie mam bladego pojęcia, co ja w ogóle robię, nie?
  • awatar Lady Catherine Brown: Znam ten problem z własnego doświadczenia i też mnie to denerwuje jak mnie nikt nie chce wysłuchać albo nie daje mi dojść do głosu, bo sądzi że nie mam pojęcia na dany temat a prawda jest taka, że mam nieraz dużo do powiedzenia ale niektórzy o tym nie wiedzą... Zapraszam Cię do siebie.
  • awatar Gość: przeciez nie masz pojęcia to co się rzucasz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest dobrze.
Podnoszę się.
Idę do przodu.
Jest cudownie.
 

 
Ehhh wrócę do spokojnego swojego światka. Tu mi było dobrze.
 

 
Meh, głowa wariuje.
I co ja zrobię?
No nic nie zrobię.
Muszę przeczekać i tyle.

Czy ja kiedyś znormalnieję?
 

 
Mam więcej notatek, niż myślałam. Jest dobrze

Ok, film obejrzany a teraz czas do tych notatek wrócić... Nie chcę mi się, ale czas goni
 

 
Mail wysłany.
Czas się umalować i wziąć za naukę.

Dziś jestem spokojna. Bardzo spokojna. I po prostu szczęśliwa.
 

 
Zaczęłam pisać mu maila.
Teraz czas na prysznic i film.
Jak się obudzę, to wstanę.

Jakoś to ogarnę. Ale szczerze mówiąc, muszę włączyć program naprawczy, bo mnie chandra dogania.
 

 
Wystarczyło spokojnie ułożyć w głowie, o co mi chodzi i powiedzieć. Tak po prostu. Wyjaśnić na przykładzie. I już jest ok. Siedzi mi w głowie jeszcze kilka chochlików, no ale się nie przejmuję. Może zwyczajnie napisze maila. Takiego na spokojnie, żeby go przeczytał i zrozumiał. A i ja będę miała chwilę czasu na przemyślenie, co powiedzieć, co przekazać.
Nie wiem, co mam myśleć. Boję się, gdzieś gubię ten spokój. W sumie sama się zadręczam niepotrzebnie. Mój mózg nie działa w 100% sprawnie...
 

 
Czas tu wrócić.
Coś się z głową nie tak dzieje i nie wiem co. Coś sobie znowu dopowiadam i nie wiem, dlaczego. Nie mam pojęcia, o co chodzi. Nie wiem dlaczego nie czuję się już spokojna. Gdzie mój spokój? Czy ja jestem już skazana na to wieczne "nie wiem, boję się, może coś jest nie tak"?

Nie podoba mi się to. Przecież nie mam powodów do niepokoju. A jednak coś mi nie gra. Nie wiem, o co chodzi. Boję się. Muszę coś ułożyć w głowie. Tylko jeszcze nie wiem co. Przecież wiem, że jest ok, ale coś gdzieś mi z tyłu głowy przeszkadza... Ale to ułożę sobie sama. Powoli. Ze sobą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zdecydowanie udany weekend I dobrze zaczęty tydzień.
Czas wrócić do pracy
 

 
Wczoraj był baaardzo udany wieczór.
Dzisiaj przed 7 Pisarz dał buziaka i pojechał na kawalerski. Wraca jutro. Za to dziś będę mieć wieczór z Gwiazdeczką i Sis. Dobrze, bardzo dobrze

Poobijałam się, ogarnę trochę mieszkanie i do nauki. Oj wyspałam się dzisiaj, wyspałam

To będzie udany weekend
 

 
Znowu super wieczór.

Jakby mi ktoś rok temu powiedział, że tak się zakocham, to bym nie uwierzyła, serio.

Może zbiorę tyłek i wyjdę na rower? Paznokci i tak już nie zrobię

Aaa w sobotę przyjeżdża siostra z małą, jak dobrze <3 Znowu spędzę super wieczór z małą przylepką przed TV
  • awatar Pogubiłam się: @magda35: No ja dalej nie zrobiłam :D Może w niedzielę, albo nie wiem kiedy :D No wczorajszy wieczór minął jakoś, dzisiaj powinien być lepszy, bo mnie Pisarz do koleżanki wywozi i sam idzie na swoje balety :D
  • awatar magda35: Ja od kilku dni planuje zrobić hybrydy i?? paznokcie nadal czyste ale kiedyś zrobię te hybrydy :) Szykuje ci się fajny wieczór :)
  • awatar Gość: Słodko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I zrobione.

Teraz chwila odpoczynku i biorę się za drugą książkę od antro.
Ale wreszcie mogę chwilę przystopować

Może dzisiaj wieczorem znowu wyjdę pobiegać? Albo na rower? Hmm, zobaczymy.
 

 
Wreszcie trochę chłodu po wczorajszej burzy.

To był dobry wieczór, bardzo dobry. Bieżnia nocą jest o wiele przyjemniejsza. I Pisarz taki zadowolony, kiedy wracam z biegania.

Nawet dzisiaj się lepiej wstało. Mogłam przygotować nam na spokojnie śniadanie, i teraz mam chwilkę dla siebie przed nauką. Pranie wstawione, pomysł na obiad jest, woda na biurku obecna.

Dziś znów będzie dobry dzień
  • awatar Pogubiłam się: @gość: ahahaha co? Jak ja go niby manipuluję? Powiedz proszę, bo jestem bardzo ciekawa :D "Znam dobrze takie jak Ty." - a znasz w ogóle mnie? Nie. Nie wiesz, gdzie mieszkam, nie wiesz, czym się zajmuję, nie wiesz kompletnie nic :)
  • awatar Gość: znów minie dzień jak co dzień a jak wróci pisarz to ponownie go oszukasz, zmanipulujesz by zaplanować znowu dobry kolejny dzień, dla siebie. I tak w kółko. Znam dobrze takie jak Ty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ok, wszystko ogarnięte na dziś. Za jakieś 20 minut wraca Pisarz <3 Lista zakupów zrobiona, ale chyba muszę sobie przelew z konta na kartę zrobić, żeby wystarczyło na zakupy.

Jutro wreszcie temperatura spadnie odrobinę poniżej 30 stopni. Teoretycznie. Mam nadzieję, bo boję się rachunku za prąd

Trzeba zaplanować jutrzejszy dzień. Na szczęście chyba już wymyśliłam, co zrobić na obiad. Może wreszcie zrobię hybrydy, na które nie mam od dobrych dwóch miesięcy czasu? Dobrze by było.
  • awatar Gość: @Pogubiłam się: hahaha hehehehe uhahaha hahaha hehehehe hihihihi czym ty mnie straszysz hahaha hehehehe hihihihi opanuj... i mam Cię na oku pamiętaj.
  • awatar Pogubiłam się: @gość: Ohohoho, a po co Tobie mnie obserwować? Jak nawet - powtórzę się - nie znasz mojego imienia, nie wiesz, gdzie mieszkam, jakie mam wykształcenie, z jakiego domu pochodzę, jakich ludzi w życiu poznałam, jakie szkoły skończyłam, gdzie się wychowałam. Nie wiesz nic. Poza tym - stalking jest karalny :)
  • awatar Gość: @Pogubiłam się: pamiętaj że jesteś obserwowana, ciągle.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Współczuję ludziom, którzy nie mają nic do roboty oprócz mocno nieudolnego hejtowania innych

Czas na antro. Jak dobrze pójdzie, to w piątek ruszę z magisterką. Nareszcie!

Swoją drogą jak dobrze było spędzić te pół godziny na kanapie, gapiąc się po prostu w TV. Codzienność, a taka piękna. On w pracy, ja w książkach. Życie, o jakim zawsze marzyłam. I nic, że zdycham z gorąca. Jestem szczęśliwa.
  • awatar Pogubiłam się: @gość: Ahahaha a ja dalej nie mam pojęcia, o co Ci chodzi :D serio :D Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że uważasz, że on mnie utrzymuje. Otóż nie - mam swoje pieniądze i nie pozwalam się utrzymywać. Także nawet tego argumentu już nie masz :D
  • awatar Gość: @Pogubiłam się: dobrze się ustawiłaś. Do czasu. Zaponiałas o jednym, ale szybko mu sie i to znudzi.
  • awatar Pogubiłam się: @gość: i kolejny komentarz, który mnie rozśmiesza :D Wykorzystuję go, bo podaję mu codziennie świeży obiad, kiedy tylko przychodzi z pracy i nie musi na niego czekać. Wykorzystuję go, bo zajmuję się domem. Wykorzystuję go, bo go słucham i wspieram. No serio :D Mówisz tak, jakbyś go znała i by Ci się żalił. A gwarantuję Ci, że go nie znasz i Ci się nie żali :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Eh, droga osobo, nie mająca swojego życia - nie zareagowałam nawet na Twój "komentarz", bo nie da się nic z Twoich wypocin zrozumieć.

Pierwsza część antropologii ogarnięta. Po obiedzie zabiorę się za drugą. Muszę zrobić listę zakupów na wieczór. I kupić nowe sandały. Jak nie będzie za gorąco, to pójdę pobiegać.

Jak dobrze wyrzucić z siebie słowa, ot tak.

W ogóle to niezmiernie mi miło, że trzeci raz pytam siostrę, czy da mi dziecko na weekend. A ona trzeci raz nie wie i "zapyta później". Ale potem to ja jestem ta zła, oczywiście. Mam wreszcie możliwość zorganizowania Małej trochę czasu, ale nie, bo się z jej matką nie można dogadać. Ahhh. Nie to nie, tęsknię za Małą, ale inne zajęcie też znajdę bez problemu.

Ok, a teraz idę robić obiad, bo niedługo Pisarz wraca na przerwę obiadową <3
  • awatar Gość: zrób se swoje a nie czyje dziecko bedziesz niańczyć i psuć swoimi nawykami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zakupy zrobione, podłoga zamieciona, można zabrać się za naukę.

Tylko II śniadanie wsunę.

Wczorajszy wieczór udany, dziś wieczorem jedziemy zrobić zakupy bo lodówka pusta.

Na weekend Pisarz wyjeżdża, więc będę miała czas dla siebie. Albo dla małej Gwiazdeczki, zobaczymy.
  • awatar Gość: @Pogubiłam się: skuneś? Wis, znos u nos (to chyba wasz jezyk więc się niem pozwól posłużę) momy takie łurzondzenia zwane odkurzaczami, co to same odkurzają. Wis, takie kompjutery. Nie tsza nimi robić jak motykom w polu hehehe No to skuneś bo na tapete se wrzuciłaś appla a nie wis o takich odkurzaczach co same wis, znos zamiatajo? i prundu ci brakuje jak klima chodzi? no tak bo prundu ni ma wcale a klima to łokno łotwarte hahahahaha To skuneś?
  • awatar Pogubiłam się: @gość: ahahaha a co Cię to boli? 1. Jeśli chodziła klimatyzacja + zmwarka, to raczej włączanie odkurzacza byłoby słabym pomysłem. 2. Podziwiam, jeśli Ty masz siłę odkurzać, kiedy w domu masz prawie 28 stopni (tak, klimatyzacja działa). Klepisko to Ty masz na języku, sądząc po "stylu" Twojej wypowiedzi :)
  • awatar Gość: ty podłoga zamieciono? To ty za sprzataczke w jaki hurtowni robisz czy w chałupie jeszcze zamiast podłóg to klepisko i brak prądu?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Uff, czas kontynuować naukę.
Chyba czas pisać tu częściej. Myślę, że wyrzucanie myśli tutaj da mi większą kontrolę nad tym wszystkim, co się we mnie dzieje...
 

 
Wyrzuciłam moje myśli tutaj i noc stała się lepsza.
Po prostu zasnęłam szczęśliwa, że on jest obok.
Rano obudziłam się z uśmieche na twarzy i zaczęłam przygotowywać śniadanie.
On wstał szczęśliwy, przytulił mnie i powiedział, że mnie kocha.
Piękny, idealny poranek.
Wraz z patrzeniem na kalendarz, jakie śmieci wyrzucamy dzisiaj.

Ok, czas zabrać się do pracy. Dzisiaj będzie udany dzień.
 

 
Jesteś w łazience, pod prysznicem.
Ja przy biurku i zdycham z gorąca.
Jesteśmy tacy szczęśliwi.
Mam to, co chciałam. Mam takie życie, jakie zawsze chciałam mieć. Ja w to nie wierzę, na serio...

Tylko boję się. Boję się, że to tylko sen. Boję się, że to się skończy źle.
A może nie?
Zobaczymy.

OMG jak ja go kocham. Jak ja kocham nasze życie. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak się potoczy moje życie.
  • awatar jwnvfevbgihe: Nie myśl za dużo o tym, ze może się skończyć to będzie dobrze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest super, ale ja zaczynam i tak fiksować, nie wiem o co chodzi
 

 
Boję się, że czegoś nie widzę. Znowu zaczynam mieć głupie myśli. To mnie przerasta.
Kocham Pisarza, tak bardzo. Ale boli mnie, że nie mam tu "swoich", że on wychodzi, a ja nie mam praktycznie gdzie... Cóż, nie wszystko na raz...

Czułam się już zdrowa, ale chyba jednak coś jest nie tak. Ale grunt, że już rozpoznaję złe stany i radzę sobie z wychodzeniem z nich <3
 

 
Cieszę się jak głupia na myśl, że przyjadę do Polski. Może nawet na dwa tygodnie? Zobaczymy. Teraz już sama nie wiem, gdzie ja chcę być. Może to tylko chwilowy kryzys? Nie wiem. Czas pokaże. W sumie jedyne, czego mi tu brakuje, to życia towarzyskiego i pracy. Ok, wyliczyłam, że jestem w stanie utrzymać się tu przez jeszcze 4 miesiące. Jest dobrze. Może nawet i dłużej. Gdybym chciała poświęcić swoje oszczędności z Polski. Ale nie chcę. Także ok, 4 miesiące. Potem? Zobaczymy...
 

 
Tęsknię. Tęsknię za moim życiem. Tu tylko nauka. Jestem szczęśliwa, bo mam takie życie, jakie chciałam mieć, ale... no nie wiem, czy to do końca to, czego chcę. To znaczy - chcę być w tym kraju, chcę być z tym człowiekiem. Ale co po studiach - nie wiem. Nie mam pojęcia. I chyba dobrze, że z tego doktoratu nic nie będzie. Bo ja jednak potrzebuję pracy, z której wyjdę i już się nią więcej nie przejmuję, do dnia następnego. A doktorat to jednak inna sprawa... Nie chcę, nie mogę, mam dość. Lubię się rozwijać, ale nie w ten sposób. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Ale jestem tu sama. Bardzo sama. I bardzo mi przykro. Nigdzie nie mogę wyjść, bo nawet nie mam z kim. Ok, w Mieście bym miała z kim wyjść, ale ostatni autobus mam o 20... Czyli dupa.

I przykro mi jak cholera, że zawsze byłam ta gorsza. Że zawsze, jakkolwiek bym się nie starała, byłam niewystarczająco dobra. Koniec. Jestem wystarczająco dobra. O co chodzi tym ludziom? Nie wiem. Ale ja jestem wystarczająco dobra. Bez względu na to, czy ważę 5 kg mniej czy więcej. Bez względu na to, jaką pracę dostanę. Jestem wystarczająco dobra. Koniec.
  • awatar Pogubiłam się: @gość: Życiem rozczarowana tylko częściowo. Wiadomo, każdy medal ma dwie strony i za wszystko trzeba zapłacić odpowiednią cenę... Ale ludźmi bardzo. No ale co zrobić. Będzie lepiej :)
  • awatar Gość: Przykro mi, że jesteś rozczarowana swoim życiem, innymi ludźmi :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wstałam o 6. Pisarz jeszcze spał, więc zamknęłam pokój, żeby go nie budzić. Sama zjadłam śniadanie, umalowałam się, zrobiłam szybki przegląd internetów i w drogę. Ale wszystko na spokojnie i bez pośpiechu. Nawet miałam chwilę, żeby popatrzeć na Pisarza, który jeszcze spał i na moje "kocham cię" potrafił tylko zamruczeć

W autobusie zjadłam drugie śniadanie, poczytałam trochę na egzamin i się zdrzemnęłąm. Prezentacja poszła całkiem ok - grunt, że z głowy. I jestem teraz mniejszą ignorantką, wreszcie wiem, kto to Fidel Castro. Potem grzecznie przejrzałam literaturę nt. Orlando Furioso, z przerwą na "obiad" i łażenie po sklepach. Ale nawet nie przeciągałam tej przerwy a grzecznie wróciłam do roboty.

W autobusie pogapiłam się trochę w telefon ale i zaczęłam czytać książkę na egzamin z kryzysów przedsiębiorstw, którą dzisiaj wypożyczyłam.

W domu wróciłam do Orlando. Dokończyłam rozdział z kryzysów. Rzuciłam okiem na finanse, żeby móc zacząć się do nich uczyć powoli. I zaczęłam ogarniać opracowanie na antropologię. Ba, nawet odkurzyłam mieszkanie. I czas na drinka z Pisarzem przed kolacją znalazłam. I maseczkę zrobiłam. I stół na śniadanie przygotowałam. I czas spać.
To był dobry dzień.
Jutro też taki będzie.
 

 
Jest niesamowicie. Niesamowicie dobrze. Sama w to wszystko nie wierzę. A jednak.