• Wpisów:121
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:9 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 349 / 971 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A ja dalej nie śpię.
O co chodzi?
Jak ja mam jutro iść do pracy - to jest dobre pytanie.
 

 
Bezsenność.

Jutro cały dzień w pracy, a ja nie śpię. Nie mogę zasnąć. Coś mnie zżera od środka, ale do końca nie wiem co.

Czuję się, jakbym znowu miała 17 lat. Jakbym znowu się gubiła i nie miała pojęcia, co mnie czeka.

Jakbym znowu siedziała całą noc w internecie, pisząc na Pingerze.

Z tą różnicą, że teraz mam 25 lat.
Nie chodzę już do szkoły.
Nawet studia już skończyłam.
Jestem bogatsza w wiele doświadczeń.
Mieszkam w innym kraju.
A i tak znowu czuję to samo.

Brak kontroli?
Brak przyszłości?
No ale o co chodzi, przecież cały czas idę do przodu. Cały czas coś się dzieje. Nie jest gorzej. Jeśli nie lepiej, to na pewno nie gorzej. Więc w czym problem?
 

 
Bezsenność.

Jutro cały dzień w pracy, a ja nie śpię. Nie mogę zasnąć. Coś mnie zżera od środka, ale do końca nie wiem co.

Czuję się, jakbym znowu miała 17 lat. Jakbym znowu się gubiła i nie miała pojęcia, co mnie czeka.

Jakbym znowu siedziała całą noc w internecie, pisząc na Pingerze.

Z tą różnicą, że teraz mam 25 lat.
Nie chodzę już do szkoły.
Nawet studia już skończyłam.
Jestem bogatsza w wiele doświadczeń.
Mieszkam w innym kraju.
A i tak znowu czuję to samo.

Brak kontroli?
Brak przyszłości?
No ale o co chodzi, przecież cały czas idę do przodu. Cały czas coś się dzieje. Nie jest gorzej. Jeśli nie lepiej, to na pewno nie gorzej. Więc w czym problem?
 

 
Jest dobrze.
Naprawdę się podnoszę!
Naprawdę idę do przodu.

Powoli, ale idę.

Jest dobrze. Nie mam w sobie nawet wielu negatywnych emocji. Nawet względem siebie. To jest piękne uczucie.

A o NAS mogę powiedzieć tylko, że każdemu życzę takiej relacji. Jest taka, o jakiej zawsze marzyłam. On jest idealny. My jesteśmy idealni.
 

 
Wracam do normalności. Jeżeli jakikolwiek stan mogę nazwać normalnością...

Jest dobrze. Układam sobie w głowie coraz lepiej. Jest coraz lepiej.

Wczoraj znowu poczułam się chujowo dwa razy. Ale co z tego - obydwie sytuacje przełknęłam, wytłumaczyłam na chłodno, że mi chujowo, powiedziałam dlaczego i zapewniłam, że to tylko moja głowa i poza tym wszystko ok. Podnoszę się!
 

 
Kazdy chwali, jak ja sobie dobrze radze.
Kazdy mowi, jak mi dobrze idzie.
A ja wcale tego nie czuje.
Czuje sie chujowo.
 

 
Jakie to wspaniałe.
Wszystko wraca do normy.
Wystarczy czasem odpuścić.
Wystarczy ustalić priorytety.
Wystarczy tak nie wiele.
 

 
A co, jeśli całe moje pragnienia, które miałam, były obłudą?
A co, jeśli tak naprawdę dopiero teraz uczę się, czego tak naprawdę chcę od życia, co sprawia mi przyjemność?
Czy to by oznaczało, że jestem inną osobą, niż myślałam? Czy jeśli dam się ponieść byciu mną, to wtedy będę inna?

A teraz najważniejsze - spróbować się tego dowiedzieć, czy nie?
 

 
Jestem szczęśliwa.
Mam piękny dom.
Wspaniały związek.
Pracę.
Nie jest to praca marzeń, ale umowa na 3 lata i spokojna głowa.
Swoje pieniądze.
Samochód.
Wyjazdy na wakacje.

A coś gdzieś z tyłu głowy mi mówi "możesz więcej".
 

 
Lubię takie dni. Jest gorąco, ale to nic. Spędzamy cały dzień razem. On pisze, ja trochę mniej - raczej oglądam głupoty na necie. Brakowało mi tego.

Wieczorem znowu do pracy i od jutra nowy tydzień. Zobaczymy, co przyniesie.
 

 
Jestem sama. To jest dziwne. I jadę potem do koleżanki, ale jakoś tak wolałabym zostać w domu. Sama nie wiem. Ale dobrze mi to zrobi, jeśli jednak tma pojadę. Potem praca i powrót do domu. Pustego domu. Ja nie rozumiem - nie mogę po prostu cieszyć się tym, zamiast tęsknić? Ehh, to chyba jest po prostu miłość?
 

 
Teraz jakoś lżej. Nie wiem o co chodzi. Może po prostu musiałam pobyć sama ze sobą? Nie mam pojęcia. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Na dokładnie takie same bodźce potrafię reagować skrajnie różnie. O co chodzi? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Ale się dowiem.

To jest życie, jakiego potrzebowałam.

Tylko muszę jeszcze swoją głowę uporządkować. Ale jestem na dobrej drodze.
 

 
Przed chwilą naszła kolejna fala negatywnych myśli. Tym razem to walka sama ze sobą, żadna inna osoba nie ma w tym udziału.

Nie pojmuję, że mam wstrzymany okres. Nie pojmuję, że jest upał. Nie pojmuję, że byłam na wakacjach w zupełnie innym klimacie. Pojmuję jedynie, że jestem spuchnięta, więc w moim mniemaniu spasłam się. No nie, no dajcie spokój. Już ogarnęłam, że ostatnimi dniami wchłaniam za dużo jedzenia, więc problem rozwiązany - wrócić do moich nawyków. Już piję więcej wody, więc plus dla mnie! Wróciłam do biegania.

Ale nie, mój mózg nie ogarnia. Mój mózg wmawia mi brzydkie rzeczy. Nie chcę się temu poddać, więc się temu nie poddam.
 

 
Dobry dzień. Długi i jeszcze się nie skończył. Zrobiłam w domu to, co miałam zrobić. Byłam w pracy. Poobijałam się po pracy i potem jadę na kolację.

Jeszcze tylko naczynia w zmywarce czekają. Ale to luzik.

Czas zabrać się za pisanie. Potem ogarnę te naczynia i będzie można się zbierać.

Jestem z siebie zadowolona. Nie lepiej po prostu żyć i robić swoje, zamiast siedzieć myślami w przeszłości i to nawet nie swojej?
 

 
Wszystko po prostu pyk! i wróciło do normy. Nie wiem dlaczego, nie wiem o co chodzi. Ale wróciło do normy.

Jaką ja jestem szczęściarą.

I często narzekam, i wiele jest rzeczy, które mnie uwierają. Ale na koniec - to jest to! Tak, zdecydowanie to jest to. Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, jak dzisiaj będzie wyglądać moje życie to bym nie uwierzyła. A jednak.
 

 
Za dużo we mnie emocji. Za dużo we mnie energii. Nie umiem ich użyć i spożytkować jak należy. Jak to zrobić? Co ze sobą zrobić? Nie wiem, nie mam pojęcia.

Nie umiem odnaleźć spokoju. Nie umiem siebie odnaleźć. Nie wiem, co robić. Co zrobić. Gdzie się podziać. I gdzie się odnaleźć.
 

 
Jest praca. Jest samochód. Jest spokój. No dobra, nie to że wszystko jest zajebiste, bo zawsze coś tam nie cyka, ale to normalne. Między nami jest bajka. Po prostu bajka.

Ale coś mi pisanie idzie słabo. Tematy mam, nie mam weny. Nie mogę napisać

Dlatego czas wrócić do pisania ekspresywnego, to mnie może trochę rozkręci.
 

 
Jest dobrze, jest wspaniale, jest cudownie
 

 
Chwilowy kryzys. Ale walczę. Jest dobrze. Mam co robić. Więc to robię. I tyle. Byle do przodu.
 

 
Ale dlaczego mi się chrzani w głowie? Nie rozumiem. Przecież wiem, że mnie kocha. Wiem, że wszystko jest ok. I co? Bo zobaczyłam, że lajkuje zdjęcia swojej byłej na instagramie? Przecież to absurd. To on ją zostawił. Ja przecież też wchodzę na profil byłego ot tak, z ciekawości. No i co? I nawet ostatnio kilka słów zamieniłam z innym. I co? I nic. Nic z tego nie wynika. Matko, ale mi się w głowie pierdoli. I po co? I na co? Co mi to da? Gówno. Właśnie gówno mi to daje.
 

 
I znowu się porównuję. I znowu wszystko nie tak. Znowu coś mi się miesza.
Nie wytrzymam.
 

 
To jest bardzo dobry czas.
Już niedługo się zobaczę z Pisarzem <3
Tęsknię bardzo.
Mam czym się zająć, ale jednak tęsknię.
Dzisiaj wyjazd, to będzie dobry weekend.
Kolejny tydzień będzie jeszcze lepszy.

Jestem taka spokojna. Jestem taka szczęśliwa. I podekscytowana. Bo idzie nowe. Bardzo nowe.
 

 
Podróż.
Rano się zdenerwowałam.
Po co dać mi dojść do głosu?
Przecież na pewno nie mam bladego pojęcia, co ja w ogóle robię, nie?
  • awatar Lady Catherine Brown: Znam ten problem z własnego doświadczenia i też mnie to denerwuje jak mnie nikt nie chce wysłuchać albo nie daje mi dojść do głosu, bo sądzi że nie mam pojęcia na dany temat a prawda jest taka, że mam nieraz dużo do powiedzenia ale niektórzy o tym nie wiedzą... Zapraszam Cię do siebie.
  • awatar Gość: przeciez nie masz pojęcia to co się rzucasz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest dobrze.
Podnoszę się.
Idę do przodu.
Jest cudownie.
 

 
Ehhh wrócę do spokojnego swojego światka. Tu mi było dobrze.